wtorek, 24 marca 2026

Liczby pamięci

Minął rok od naszej rozmowy telefonicznej.

Wkrótce minie dziesięć lat od tamtej wizyty w bibliotece gminnej.

Jakoś tak dwadzieścia lat temu byłem w tym barze przy Placu Trzech Krzyży, przeżywając – nieświadomie oczywiście – dzień, który zmienił, a na pewno mocno wpłynął na moje dalsze życie.

Liczby pamięci. Czy ktoś o nich kiedykolwiek pisał? Jeśli nie, to zaklepuję sobie tę frazę. 

Liczby pamięci towarzyszą mi od dawna – takiemu fanatykowi historii, który jeszcze do niedawna żył mentalnie  jedną nogą w fin de siècle, a drugą po I wojnie światowej.

*

Kilka dobrych lat temu – a może właśnie dziesięć lat temu? – zwierzyłem się ze swojego magicznego myślenia liczbami pewnej koleżance z pracy, która zdobyła moje zaufanie. Tłumaczyłem to na przykładzie wojny: skoro sto lat temu, załóżmy w 1916 roku, wojna była w toku, a dopiero od 1917 zaczęła mieć się ku końcowi, to może mój osobisty życiowy rejwach również za rok, za dwa dobiegnie końca? Skoro życie do 2014 idealizowało mi się we wspomnieniach jako okres arkadyjski… Koleżanka wyśmiała mnie, sugerując, że powinienem poddać się "odmagiczniającej" terapii. Co mnie zdziwiło, była dyplomowaną psycholożką. Zaskoczyło mnie wtedy to wtedy, że jak na psycholożkę wyraziła się w sposób bardzo oceniający. Ale to było, no właśnie, jakieś dziesięć lat temu. (Jeśli kogoś to ciekawi, nie mamy ze sobą od dawna kontaktu – a zaufanie jakoś wyparowało).

*

Tak naprawdę to nie o liczbach, ale o pamięci myślałem dzisiaj, spacerując raźno wiosennym, zieleniejącym Powiślem. To oczywiste, ale warto to powtórzyć: nie jesteśmy w stanie tworzyć wspomnień na bieżąco, uświadamiając sobie w danym momencie: to jest bardzo ważny moment, będę go często wspominać. Oczywiście, jakaś świadomość wydarzeń, dat w nas pozostaje, ale jakie niespodzianki pozostają nam w spichlerzu wspomnień? Sprzed dwudziestu lat pamiętam marcowe słońce i smak ciabatty z łososiem ze "Szpilki" – Buły Wikingów (nazwę też, jak widać, pamiętam!) Sprzed dziesięciu lat – temperaturę feriowej kąpieli w wannie, ból łydek, kiedy opieram się na stopach w starej siedzibie falenickiej biblioteki, usilnie szukając któregoś z tomów serii o Emilce Montgomery. Sprzed roku – spacer po budzącym się do życia lesie i czesanie rodzących się w głowie myśki; bicie serca, kiedy w samochodzie, rozmawiam z dawną koleżanką z pracy. I oczywiście mnóstwo innych rzeczy, ale to już w zależności od miesiąca i dnia… I to natrętne pytanie w tyłu głowy - ile to już lat? No i pyk - zagadka, jeśli jest to okrągła rocznica: magia liczb czy czysty przypadek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Samotność trwa (Suzanne Vega)

Suzanne Vega Samotność trwa Samotność stoi przy oknie Odwraca swą głową gdy wchodzę do pokoju Widzę po jej oczach, że czekała Stojąc w przes...