Suzanne Vega
Samotność trwa
Samotność stoi przy oknie
Odwraca swą głową gdy wchodzę do pokoju
Widzę po jej oczach, że czekała
Stojąc w przesileniu poźnego popołudnia
I zwraca się do mnie z wyciągniętą ręką
Jej dłoń jest rozszczepiona kwiatem płomieniem
Samotność stoi w drzwiach
A mnie znów uderza jej czarna sylwetka
Jej długie zimne spojrzenie i jej milczenie
nagle przypominają każdy raz, gdy się spotykaliśmy
I zwraca się do mnie z wyciągniętą ręką
Jej dłoń jest rozszczepiona kwiatem płomieniem
I mówi "Przyszłam rozwiązać splątaną rzecz"
I mówi "Przyszłam rozświetlić to ciemne serce"
I chwyta mnie za przegub, czuję piętno jej strachu
I mówię "Nigdy nie spodziewałam się znaleźć cię tu"
Odwracam się do tłumu kiedy na mnie patrzą
Siedzą wszyscy razem w ciemności w cieple
Chciałam być tam pośród nich
Widzę jak ich oczy skupiają się w jedno
I wtedy ona zwraca się do mnie z wyciągniętą ręką
Jej dłoń rozszczepiona kwiatem płomieniem
I mówi "Przyszłam rozwiązać splątaną rzecz"
I mówi "Przyszłam rozświetlić to ciemne serce"
I chwyta mnie za przegub, czuję piętno jej strachu
I mówię "Nigdy nie spodziewałam się znaleźć cię tu"
Samotność stoi w drzwiach
A mnie znów uderza jej czarna sylwetka
Jej długie zimne spojrzenie i jej milczenie
nagle przypominają każdy raz, gdy się spotykaliśmy
I wtedy ona zwraca się do mnie z wyciągniętą ręką
Jej dłoń rozszczepiona kwiatem płomieniem
(1987)
